niedziela, 21 października 2018

No to początek

Właściwie nie wiem od czego zacząć... 
Kiedy miałam 16 miesięcy, a mój brat 4 lata, to nasza matka wyjechała do Włoch. Nie słuchała  swojej matki,  a mojej babci, że jej pomogą razem z dziadkiem w wychowaniu nas. Wiadomo - młodość i chęć posiadania lepszego życia (nie jesteśmy zbyt bogaci, a wtedy było jeszcze gorzej, bo było więcej osób). Cóż, zdarza się. Tam poznała jakiegoś faceta, urodziła bliźniaczki. Okazało się, że ćpał. Rozeszli się, córki zostały z matką, która znalazła faceta kalekę, z którym jest do teraz. To taki skrótowy obraz, mniejsza. 
Po tym jak wyjechała zajmowali się mną i moim bratem dziadkowie oraz ciocie, które jeszcze z nami mieszkały. Było całkiem fajnie, lubiłam je i nadal lubię, chociaż wiek robi swoje i nastawienie się zmienia. Czasami matka z moimi "siostrami" przyjeżdżała. Nie lubiłam tego, zawsze wyrywałyśmy sobie lalki (a raczej one mi, a ja zawsze je wyzywałam po włosku, który podłapałam przy okazji). Któregoś razu jak przyjechały matka chciała mnie samą zabrać na zakupy, pamiętam, że bardzo się wtedy cieszyłam, bo mogłam sama z nią spędzić czas. No, ale mojej siostrzyczce też się chciało jechać z mamą. DOBRA. Całą drogę siedziałam w busie sama i patrzyłam, jak ona leży na jej kolanach. Ale sukienkę dostałam, uwielbiałam ją, bo była jeansowa. 
Czasem fajnie było się z nimi bawić, bo na ogół byłam skazana na towarzystwo chłopaków, ale było mi smutno większość czasu. 
Raz bawiłam się jakąś lalką i druga siostra chciała mi ją wyrwać. Babcia i matka siedziały w kuchni. Darłyśmy się na siebie wyrywając sobie lalkę. W końcu przyszła matka i zaczęła na mnie krzyczeć. Pobiegłam do cioci z płaczem. Z tego co wiem, to potem babcia się darła na moją matkę, o to, że krzyczała na mnie. Zrobiła jej straszną awanturę o adorowanie moich sióstr itd. 
Innego razu siedziałam z matką na kanapie w kuchni (tak wiem, że to dziwne, już jej tam nie ma), miałam chyba 9 lat. Chciałam się do niej przytulić, więc się do niej przysunęłam, a ona się odsunęła. Jednak kiedy przyszły moje siostry od razu zaczęła je ściskać.  Uciekłam do babci do pokoju z płaczem i powiedziałam co się stało. Ona oczywiście zrobiła jej awanturę. 
Od tamtej pory nie odzywałam się do niej do zeszłego roku. Mój brat z nią rozmawiał od czasu do czasu. Od tamtej pory też nie przyjechała, a dokładniej od śmierci mojego dziadka. 
Ona też nauczyła mnie wiązać buty, to tak przy okazji. 
W 18 urodziny mojego brata też stało się coś, przez co on przestał się do niej odzywać. 
W każdym razie, jak się do mnie odezwała w moje urodziny to właściwie odpisałam jej przez przypadek. Miałam "separacje" z przyjacielem i myślałam, że to on po zmianie numeru napisał mi życzenia urodzinowe, bo nie zwróciłam uwagi na kierunkowy. Odpisałam jej i jakoś tak w trakcie pisania (zanim skończył mi się hajs na koncie) wyszło, że ogarnęłam iż to ona. 
Pisałyśmy raz na tydzień przez jakiś miesiąc i do tej pory nadal jest cisza. Odzywa się czasem do babci, jak coś się dzieje, albo coś jej nie daje spokoju. Żeby się poradzić, czy coś. k


środa, 10 października 2018

Wstępik

Cześć! 
Wiem, że ten blog jest niedopracowany, ale postaram się coś z nim zrobić. Może jeszcze nie teraz, ale za jakiś czas na pewno, by nie kuło w oczy.
Powstaje on do jednego celu - będzie służył mi jako pamiętnik.
Chce opisać tu swoje życie i przeżycia. Uczucia i inne gówna, które drzemią w człowieku. Nie obchodzi mnie to, czy ktoś to będzie czytał czy nie. Po prostu chce wylać to wszystko co mnie przytłacza, a papierowy pamiętnik się u mnie nie sprawdza. 
Wiem, pewnie takich blogów jest mnóstwo. Pewnie też wyglądają podobnie, ale nie obchodzi mnie to. Nie sprawdzałam także tego. Nie wiem. 
Nie będzie tu informacji typowo prywatnych, żeby mnie nikt nie poznał lub nie znalazł. Chociaż przez Google i przez internet wszystko się da, więc ktoś to rozkmini na pewno.
Anyway, chcecie to zapraszam do czytania, jeśli nie to nie musicie tego czytać.
Wredne komentarze też mam gdzieś, każdy ma swoje zdanie, a jeśli stwierdzisz, że jestem kolejną typową nastolatką z problemami, to Twoja sprawa.
Może to nie być ciekawe. Zdaje sobie sprawę z tego, że inni pewnie mają gorsze życie, lub przeszli gorsze rzeczy. No i co? Każdy się przyzwyczaja do swojej sytuacji i jest to dla niego normą. 
No, są wyjątki oczywiście. 
Jednakże nie jest wyjątkiem to, że nikt nie chce czuć się gorszy i niedostrzegany, a to jest największy problem tego wieku, tak myślę.

Przejdźmy do przedstawienia się. Jestem Klaudia i niedługo będę mieć 18 lat (za kilka miesięcy właściwie). Pochodzę z Podkarpacia i taka informacja wam chyba powinna wystarczyć. 
Mam trochę hobby, ale o tym kiedy indziej. 
Jestem na profilu humanistycznym. 
Mam przeciętną urodę, niczym nie wyróżniam się z tłumu. Właściwie wyglądam jak 12-latka. Trochę kiepsko, ale takie życie. 
Nie maluje się, jestem zbyt leniwa. Jednak to nie znaczy, że jestem gruba. Mam dobrą wagę, jem jak kot.
To tyle względem przedstawienia się.
Do zobaczenia.