Właściwie nie wiem od czego zacząć...
Kiedy miałam 16 miesięcy, a mój brat 4 lata, to nasza matka wyjechała do Włoch. Nie słuchała swojej matki, a mojej babci, że jej pomogą razem z dziadkiem w wychowaniu nas. Wiadomo - młodość i chęć posiadania lepszego życia (nie jesteśmy zbyt bogaci, a wtedy było jeszcze gorzej, bo było więcej osób). Cóż, zdarza się. Tam poznała jakiegoś faceta, urodziła bliźniaczki. Okazało się, że ćpał. Rozeszli się, córki zostały z matką, która znalazła faceta kalekę, z którym jest do teraz. To taki skrótowy obraz, mniejsza.
Po tym jak wyjechała zajmowali się mną i moim bratem dziadkowie oraz ciocie, które jeszcze z nami mieszkały. Było całkiem fajnie, lubiłam je i nadal lubię, chociaż wiek robi swoje i nastawienie się zmienia. Czasami matka z moimi "siostrami" przyjeżdżała. Nie lubiłam tego, zawsze wyrywałyśmy sobie lalki (a raczej one mi, a ja zawsze je wyzywałam po włosku, który podłapałam przy okazji). Któregoś razu jak przyjechały matka chciała mnie samą zabrać na zakupy, pamiętam, że bardzo się wtedy cieszyłam, bo mogłam sama z nią spędzić czas. No, ale mojej siostrzyczce też się chciało jechać z mamą. DOBRA. Całą drogę siedziałam w busie sama i patrzyłam, jak ona leży na jej kolanach. Ale sukienkę dostałam, uwielbiałam ją, bo była jeansowa.
Czasem fajnie było się z nimi bawić, bo na ogół byłam skazana na towarzystwo chłopaków, ale było mi smutno większość czasu.
Raz bawiłam się jakąś lalką i druga siostra chciała mi ją wyrwać. Babcia i matka siedziały w kuchni. Darłyśmy się na siebie wyrywając sobie lalkę. W końcu przyszła matka i zaczęła na mnie krzyczeć. Pobiegłam do cioci z płaczem. Z tego co wiem, to potem babcia się darła na moją matkę, o to, że krzyczała na mnie. Zrobiła jej straszną awanturę o adorowanie moich sióstr itd.
Innego razu siedziałam z matką na kanapie w kuchni (tak wiem, że to dziwne, już jej tam nie ma), miałam chyba 9 lat. Chciałam się do niej przytulić, więc się do niej przysunęłam, a ona się odsunęła. Jednak kiedy przyszły moje siostry od razu zaczęła je ściskać. Uciekłam do babci do pokoju z płaczem i powiedziałam co się stało. Ona oczywiście zrobiła jej awanturę.
Od tamtej pory nie odzywałam się do niej do zeszłego roku. Mój brat z nią rozmawiał od czasu do czasu. Od tamtej pory też nie przyjechała, a dokładniej od śmierci mojego dziadka.
Ona też nauczyła mnie wiązać buty, to tak przy okazji.
W 18 urodziny mojego brata też stało się coś, przez co on przestał się do niej odzywać.
W każdym razie, jak się do mnie odezwała w moje urodziny to właściwie odpisałam jej przez przypadek. Miałam "separacje" z przyjacielem i myślałam, że to on po zmianie numeru napisał mi życzenia urodzinowe, bo nie zwróciłam uwagi na kierunkowy. Odpisałam jej i jakoś tak w trakcie pisania (zanim skończył mi się hajs na koncie) wyszło, że ogarnęłam iż to ona.
Pisałyśmy raz na tydzień przez jakiś miesiąc i do tej pory nadal jest cisza. Odzywa się czasem do babci, jak coś się dzieje, albo coś jej nie daje spokoju. Żeby się poradzić, czy coś. k
Po tym jak wyjechała zajmowali się mną i moim bratem dziadkowie oraz ciocie, które jeszcze z nami mieszkały. Było całkiem fajnie, lubiłam je i nadal lubię, chociaż wiek robi swoje i nastawienie się zmienia. Czasami matka z moimi "siostrami" przyjeżdżała. Nie lubiłam tego, zawsze wyrywałyśmy sobie lalki (a raczej one mi, a ja zawsze je wyzywałam po włosku, który podłapałam przy okazji). Któregoś razu jak przyjechały matka chciała mnie samą zabrać na zakupy, pamiętam, że bardzo się wtedy cieszyłam, bo mogłam sama z nią spędzić czas. No, ale mojej siostrzyczce też się chciało jechać z mamą. DOBRA. Całą drogę siedziałam w busie sama i patrzyłam, jak ona leży na jej kolanach. Ale sukienkę dostałam, uwielbiałam ją, bo była jeansowa.
Czasem fajnie było się z nimi bawić, bo na ogół byłam skazana na towarzystwo chłopaków, ale było mi smutno większość czasu.
Raz bawiłam się jakąś lalką i druga siostra chciała mi ją wyrwać. Babcia i matka siedziały w kuchni. Darłyśmy się na siebie wyrywając sobie lalkę. W końcu przyszła matka i zaczęła na mnie krzyczeć. Pobiegłam do cioci z płaczem. Z tego co wiem, to potem babcia się darła na moją matkę, o to, że krzyczała na mnie. Zrobiła jej straszną awanturę o adorowanie moich sióstr itd.
Innego razu siedziałam z matką na kanapie w kuchni (tak wiem, że to dziwne, już jej tam nie ma), miałam chyba 9 lat. Chciałam się do niej przytulić, więc się do niej przysunęłam, a ona się odsunęła. Jednak kiedy przyszły moje siostry od razu zaczęła je ściskać. Uciekłam do babci do pokoju z płaczem i powiedziałam co się stało. Ona oczywiście zrobiła jej awanturę.
Od tamtej pory nie odzywałam się do niej do zeszłego roku. Mój brat z nią rozmawiał od czasu do czasu. Od tamtej pory też nie przyjechała, a dokładniej od śmierci mojego dziadka.
Ona też nauczyła mnie wiązać buty, to tak przy okazji.
W 18 urodziny mojego brata też stało się coś, przez co on przestał się do niej odzywać.
W każdym razie, jak się do mnie odezwała w moje urodziny to właściwie odpisałam jej przez przypadek. Miałam "separacje" z przyjacielem i myślałam, że to on po zmianie numeru napisał mi życzenia urodzinowe, bo nie zwróciłam uwagi na kierunkowy. Odpisałam jej i jakoś tak w trakcie pisania (zanim skończył mi się hajs na koncie) wyszło, że ogarnęłam iż to ona.
Pisałyśmy raz na tydzień przez jakiś miesiąc i do tej pory nadal jest cisza. Odzywa się czasem do babci, jak coś się dzieje, albo coś jej nie daje spokoju. Żeby się poradzić, czy coś. k